|
Księga
Linki
Strony na które czasem zaglądam zdjecia zdjecia zdjecia ludkowie z mojej bylej klasy - fani desek i desek i desek i..... rowerów ;P Tutti Cantamus Strona mojego chóru Teksty piosenek i inne takie :)
Smutne :((( Pamiętnik zmarłego.... Życie jest takie kruche....
Gry Gold miner Shanghai Dynasty Pacnij małpe sprzątanko
Coś do wysłania :) Słodki misio :D :P Chocolate ;P I'm sorry.... :( :P I like you :] The ketchup song :DDD Happy Birtday :P Smile Żabcia Rady
Miejsca Teatr muzyczny ROMA ZTM kochane autobusiki :) LXXV LO im. Jana III Sobieskiego To tu spędzam ostatnio 3/4 mojego życia
My friends :) Golcusiek :* Moja Kochana Madziulka :* Kujawela Aneta Mala Modzel To jest kobieta nie z tej Ziemi!!!!! Konewka skąd ja znam? z gimnazjum! Elunia Madzia Cz. razem ze mną płacze na musicalach :) Mycha Hania Hubi - Xizar LOL!!!!!!!! Higi Madzia Sz. Moja kochana psiapsióła
Archiwum
2007 maj marzec luty styczeń 2006 listopad październik sierpień lipiec czerwiec styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień
blog.pl
* * * * * Design by
Gingery
|
2007-05-17 11:06:00 >> Mówcie do mnie średnie pełne :D
Od ostatniej notki sporo sie zmieniło...
1) Maturę zdałam :DDD Właśnie wróciłam z ostatniego egzaminu. Nie znam jeszcze wyników pisemnych, ale wiem że na pewno zdałam :) Matko boska ale się cieszę!!! Normalnie aż mnie nosi :)
2) Powoli zaczynam wiedzieć co to jest przyjaźń. I kogo tak naprawdę mogę nazwać przyjacielem :)
3) Nie chcę wiedzieć czym zniechęcam do siebie ludzi. Powoli przestaję się tym przejmować. Powód? Są ludzie, którzy są mi bliscy i którym nie przeszkadza to, co innych odrzuca :)
4) Dalej nie radzę sobie ze sobą, ale pocieszające jest to, że inni sobie radzą ze mną :P Chyba znalazłam ludzi, którzy akceptują mnie taką jaka jestem. Mam nadzieję, że ta przyjaźń przetrwa :)
5) Użalać się nad sobą pewnie nigdy nie przestanę. Muszę się z tym pogodzić i zaakceptować siebie. W końcu taka już jestem :)
6) Nie obchodzi mnie czy ktoś to czyta, czy nie. Piszę to dla siebie. Żeby kiedyś powspominać :)
7) Chwilowo nie chcę znikać :P
A co do pakowania... To owszem... Właśnie się pakuję... Ale nie na zawsze :P Jadę odpocząć. Od ludzi, od szkoły, od matury, od rodziny... Od wszystkiego. Jest mi to cholernie potrzebne.
Więc żegnam się i dalej lecę się pakować :D
Do usłyszenia! (a w zasadzie do przeczytania :P)
Chwilowo szczęśliwa Izabela :D
skomentuj (2)
2007-03-28 21:37:10 >> Wątpliwości...
Nie wiem czy zdam maturę...
Nie wiem czy czuję się gotowa na egzamin dojrzałości...
Nie wiem co to jest przyjaźń...
Nie wiem nawet czy coś takiego istnieje...
Nie wiem co jest takiego we mnie że wszystkich do siebie zniechęcam...
Nie wiem dlaczego ludzie tak mnie nienawidzą i dlaczego tak kochają mnie krzywdzić...
Nie wiem dlaczego krzywdzą mnie osoby które uważam za najbliższe...
Nie wiem dlaczego zawsze kiedy wydaje mi się że wszystko zaczyna się układać moje życie wali mi się na głowę...
Nie wiem dlaczego znowu sobie nie radzę z samą sobą...
Nie wiem czy kiedyś znajdę ludzi którzy zaakceptują mnie całą taką jaka jestem i pozostaną przy mnie na zawsze...
Nie wiem czy kiedyś nauczę się nie angażować...
Nie wiem czy kiedyś przestanę się użalać nad sobą...
Nie wiem po co ja to właściwie piszę... Tego i tak nikt nie czyta...
W tej chwili wiem jedno: powinnam natychmiast spakować całe swoje życie do walizki i wywieźć je gdzieś daleko... Gdzie nikt go nie znajdzie... Gdzie nikomu nie będzie przeszkadzać...
Powinnam natychmiast zniknąć!!!
No to znikam... Bo i tak nikomu nie jestem potrzebna...
skomentuj (1)
2007-02-10 10:56:42 >> Ostatnie dni ferii
Ferie... Za krótkie! Miałam zrobić tyle rzeczy...
Miałam ułożyć sobie wypowiedź na ustną maturę z polskiego. No i co? Jest sobota, a ja tak w zasadzie nie napisałam nic. Zrobiłam tylko jakieś zadania z matmy, o których dowiedziałam się przypadkiem że mają być zrobione. Miałam pouczyć się geografii... Dupa blada nic nie zrobiłam :/
Spotkałam się z Pawłem. Było bardzo miło, ale gdybym wiedziała co będzie potem, jakie problemy, kłótnie, nieporozumienia z tego wynikną, to chyba bym wolała znać go dalej tylko z gg i zastanawiać się dalej jaki jest na żywo.
Ale spotkałam się z nim. A potem co? Dwugodzinna rozmowa przez telefon, łzy, nieporozumienia, bolesne słowa, wyrzuty sumienia...
Ale paradoksalnie nie żałuję... Staram się traktować to co się dzieje w moim życiu jako kolejne lekcje, których nie powinno się żałować... Z których powinno się czerpać naukę na przyszłość. Bo jak inaczej nauczyć się żyć jeśli nie na własnych błędach???
Myśl o tym że w poniedziałek muszę wrócić znowu do szkoły, znowu oglądać te mury, tych ludzi przyprawia mnie o mdłości. A w ogóle jak pomyślę że za 3 miesiące będę zdawać egzamin, który zadecyduje o całym moim dalszym życiu, to mam ochotę zapaść się pod ziemię albo schować się gdzieś, gdzie nikt mnie nie znajdzie i nie każe mi tego zdawać. Bo czuję że w ogóle nie jestem przygotowana do niego. Przede wszystkim psychicznie... Nie wiem jak to będzie...
skomentuj (1)
2007-01-23 21:17:17 >> Studniówka 2007 :)
Witam wszystkich! Chyba wypadałoby wspomnieć najważniejsze wydarzenie ostatniego tygodnia. Moja studniówka. Wieczór wyjątkowy, bo jedyny w całym życiu. 14 stycznia 2007 - data do zapamiętania. Było naprawdę cudownie. Nawet zerwane wiązanie od sukienki, wredne włosy, które nie chciały się układać czy porwane rajstopy nie były w stanie popsuć mi humoru. Polonez wyszedł nie najgorzej - kilka niewielkich :P wpadek. Naprawdę opłacało się wydać tyle kasy. W Victorii było naprawdę przyjemnie. Miła sala, duże stoły, mnóstwo jedzenia, znakomita obsługa, nawet niezły DJ, cała klasa bawiąca się razem. Było naprawdę cudownie. Jedno tylko nie było fajne. Moje Maleństwo ma skręconą kostkę i ciężko mu chodzić (a co dopiero tańczyć). No więc biedny prawie cały wieczór przesiedział przy stole. Ja trochę tańczyłam ale głupio było mi go zostawiać... Ale oprócz tego wszystko naprawdę wyszło wspaniale. Także długo będę wspominać ten wieczór :)
skomentuj (1)
2007-01-01 14:53:42 >> Nowy Rok 2007...
Wczoraj nie miałam za bardzo czasu i ochoty na podsumowania. No więc zrobię to dzisiaj.
Otóź rok 2006 przyniósł wiele radości, smutku, szczęścia, rozczarowań... Czyli jak zwykle wszystko w normie. Chyba powoli zaczynam rozumieć gdzie jest moje miejsce i które przyjaźnie i znajomości mają szansę na przetrwanie. Doszłam też do wniosku, że stosowanie się do porzekadła (?) "Każdy sobie rzepkę skrobie" czasami jest dobre. Nauczyłam się myśleć więcej o sobie a mniej o innych. To źle??? Być może ale dzięki temu czasami mniej cierpię i częściej osiągam to co bym chciała. Ogólnie chyba zamieniam się w zrzędliwą heterę i coraz częściej odczuwam obrzydzenie w stosunku do niektórych osób. Zobaczymy co dalej z tego wyniknie....
Cele na 2007???
- zdać maturę
- dostać się na studia
- odnaleźć siebie w sobie
- wytrwać w związku pomimo "burz i huraganów"
- zmniejszyć ilość "burz i huraganów"
- wyjechać na wakacje po raz pierwszy mówiąc ojcu prawdę o tym gdzie i z kim jadę
- schudnąć chociaż troszkę (bo już się nie mogę znieść)
- rzucić palenie (buahaha niewykonalne :( )
- nie zajść w ciążę :P
I wiele wiele innych :)
A teraz słów kilka o tegorocznym sylwku :)
- impreza u Dory
- ukochani znajomi (brakowało tylko Katariny, Modzela i Karoli)
- zero wódki
- litr Martini na głowę (wypiłam około 0,75 litra)
- papierosy sztuk....hmmm....15 na pewno
- stan lekko zachwianej świadomości
- czerwone kreski na powiekach :P
- stracone 3 godziny imprezy (tak tak, spałam jak bóbr)
- zajebiście miękki kocyk
- uściski, buziaki, tany tany
- noc (a w zasadzie ranek) z Michałem
- lekki kac
- wstręt do Martini (zobaczymy na jak długo :P )
Błyskotliwa myśl: Warto jest dzwonić do znajomych po północy z życzeniami bo zawsze można coś miłego usłyszeć (np. "słucham Cię Izuniu kochana" od byłego faceta z którym za często się nie rozmawia - Dzięki Słońce :) )
Dobra koniec ględzenia.
Najlepszego wszystkim na ten nowy rok. Oby był lepszy (bo zawsze może być)! Buziaki :*
skomentuj (3)
2006-11-01 11:36:54 >> Pytania bez odpowiedzi....
Kiedy ja sie w końcu odnajdę???
Kiedy to się wszystko uspokoi???
Kiedy wróci do normy???
Wróci kiedykolwiek???
Jest jeszcze coś czy już nic nie ma???
Jeśli jest to co???
Po co to wszystko???
Czy nie może być normalnie???
Czy już zawsze tak będzie???
A może już nie ma co być???
skomentuj (2)
2006-10-25 16:23:04 >> NIE!!!!!!!!!!!
Nie, nie nie!!!!!!!!!!!!! To wszystko jest nie tak. Miało być inaczej!!!! A czemu nie jest??? Może ktoś mi powie, bo ja nie wiem. Nie chcę mówić czyja to wina, kto zawinił... Sama tego nie wiem... Ale to jest nie tak jak miało być...
Może to poprostu moja wina???
skomentuj (4)
|
|
|
|